Bezrobocie

Bezrobocie lub jego widmo

Kryzys, kryzys … jak mantra słowo to pobrzmiewa niemal w każdej firmie. Przy kawie czy w windzie pracownicy dzielą się uwagami, że szykuje się redukcja etatów lub że właśnie kogoś zwolniono z jakiegoś działu. U  wielu narasta lęk przed utratą pracy.  Ten lęk jest nawet gorszy od autentycznej utraty pracy!

Jak podają wyniki badań na współczesnym rynku pracy aż co trzeci pracownik liczy się z tym, że w każdej chwili może zostać bez pracy. Także z tego powodu godzi się na pogorszenie się warunków pracy np. obniżenie pensji, przeprowadzkę do innego miejsca pracy, zwiększenie obowiązków czy dalekie dojazdy do pracy gdy właściciel przenosi siedzibę firmy, aby obniżyć koszty jej funkcjonowania. Albo zaczyna intensywniej pracować, trzy razy przegląda dokumenty, niepokoi się o każde słowo, które szef wypowie (a jeszcze bardziej jak nic nie powie). Nasila się niepokój, narasta stres, zaczyna się nakręcanie spirali stresu…

Do tego dochodzi niepokój o przyszłość bo brak pracy (przy nieposiadaniu oszczędności) powoduje, że błyskawicznie spadamy z dobrego poziomu życia, nawet w biedę. Sytuację pogarsza posiadanie kredytów, pojawienie się dziecka w rodzinie i przejście jednej osoby na urlop wychowawczy. 

Życie z wizją utraty pracy powoduje oczywiście narastający niepokój i „przykręcanie kurka”: zmieniane są wzorce konsumpcji, wprowadzane zachowania oszczędnościowe i silniejsza kontrola wydatków.  Niektórzy z obawy przed utratą zatrudnienia w dotychczasowej firmie zaczynamy się rozglądać za nowym zatrudnieniem. Niektórzy nie wytrzymują napięcia i sami rozwiązują umowy o pracę.

Jak podają eksperci typową polską strategią jest raczej „zaciskanie pasa” i szykowanie awaryjnych scenariuszy obniżających jakość życia niż podnoszenie swoich kwalifikacji i zwiększanie swojej konkurencyjności – nie wynieśliśmy z edukacji, że najlepszym sposobem na utrzymanie jakości życia jest zwiększenie dochodów, a nie zmniejszenie wydatków.

W zależności od cech osobistych, w tym siły i odporności psychicznej – utrata pracy może doprowadzić nas do załamania i depresji lub dać przysłowiowego kopa do zmiany, uzupełniania posiadanych kompetencji lub przeprowadzki na wieś, aby wreszcie zrealizować swoje marzenia o produkowaniu serów.

Jak zwykle wszystko zależy od samego człowieka. 

Jak sobie radzić z lękiem przed utratą pracy:

  • Pamiętaj kiedy żyjesz w lęku – tracisz pewność siebie. Zaczynasz widzieć więcej problemów, pilnujesz, aby nie popełniać błędów  i narzucasz sobie niewykonalne zadania – aby tylko nie dostarczyć pretekstu do zwolnienia
  • Stres, który sobie fundujesz może faktycznie doprowadzić do pogorszenia wyników Twojej pracy!
  • A dodatkowo jeszcze fundujesz sobie bezsenne noce i kłopoty ze zdrowiem!
  • Możesz robić tylko to, na co masz wpływ. Zastanów się więc jakie są możliwe konstruktywne zachowania:
  • sam/sama nie plotkuj, nie podsycaj atmosfery niepewności i zagrożenia
  • rób to co do Ciebie należy jak najlepiej
  • podsumuj swoje C.V. i jak w każdej innej sytuacji – szukaj spokojnie innych możliwości zawodowych.
  • Możesz skorzystać z audytu kariery, konsultacji z doradcą kariery
  • Myśl pozytywnie – czarnowidztwo na pewno nie pomoże!

Pracoholizm

Pracoholizm


Najpoważniejszym problemem współczesnych czasów jest pracoholizm, czyli uzależnienie od pracy.  Różne są powody, dla których osoby wychodzą ostatni z  biura, niekiedy nad ranem, nie bywają na urlopie przez wiele lat i zapominają jak wygląda życie poza pracą. Warto zrobić sobie listę priorytetów i pomyśleć czy zauważasz jak rosną Twoje dzieci (jeśli je masz) oraz zastanowić się czy praca poda ci przysłowiową  szklankę wody w czasie zawału serca lub innych chorób wynikających z przepracowania. A może pracoholizm jest lekarstwem (racjonalizacją) innych problemów, np. silnej potrzeby potwierdzania własnej wartości, brakiem zaufania do innych (i nie delegowaniem zadań), wynika z lęku przed funkcjonowaniem w innych obszarach życia, gdzie nie idzie tak dobrze jak w pracy? Czy gdybyś miał jeszcze pół roku życia  … to nadal byś siedział po 18 godzin w biurze? 

Pracoholik jest nadmierne, wręcz obsesyjne, zaangażowany w pracę. Koniecznością zaangażowania się w pracę tłumaczy zaniedbywanie innych obszarów życia, a nawet własnych potrzeb (nie ma czasu na to).

  • Pracoholik pracuje intensywnie długie godziny, bez przerwy, więcej i dłużej niż inni.
  • Nawet na przymusowy urlop jedzie z pracą. W zasadzie nie potrafi odpoczywać, nie potrafi się oderwać od pracy (jakby nie wiedział co wtedy robić).
  • Rzadko deleguje zadania i jeszcze rzadziej prosi o pomoc.
  • Praca jest dla niego pretekstem do wykazania się, rywalizacji, potwierdzenia własnej wartości.
  • Jako osoba uzależniona ma problemy z bliskością, nie potrafi budować relacji, słabo komunikuje swoje uczucia.
  • Stale myśli o pracy i jest silnie skoncentrowany na sobie.

Osoby o tendencjach do pracoholizmu cechuje często niska samoocena a praca jest tą strefą, która tę samoocenę podnosi. Paradoksalnie wiele osób pracoholików nie odczuwa przyjemności i zadowolenia z pracy. Z czasem – pracoholicy, wkręceni w niekończące się oddanie pracy i eliminacje własnych potrzeb zaczynają odczuwać kłopoty ze zdrowiem: bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, zaburzenia w funkcjonowaniu żołądka, alergie. Ukoronowaniem oddaniu się pracy jest udar mózgu, zawał serca i … asystolii (linia na monitorze, która informuje o zakończeniu procesów życiowych).

Znane są różne typy pracoholików:

1. Niepohamowany pracoholik – to osoba, która jest inicjatorem pracy, pracuje kompulsywnie i wytrwale dzień i noc, bez odpoczynków i bez urlopów.

2. Bulimiczny pracoholik – powolny w inicjowaniu pracy, posiada ekstremalne wzorce pracy, które wahają się od całkowitego zaangażowania i poświęcania się pracy a całkowitym rezygnowaniem z niej.

3. Pracoholik z deficytami uwagi – poszukujący adrenaliny, który łatwo się nudzi i stale potrzebuje stymulacji. Jest bardzo dobrym inicjatorem pracy, ale dużo gorszy w jej kończeniu. Ma problemy ze skupieniem się na zadaniu, które jakiś czas temu zaczął i skacze do następnego punktu planu, pozostawiając wiele projektów niezakończonych.

4. Zasmakowany pracoholik – jest metodyczny, analityczny, skupia się nadmiernie na detalach, ponownie sprawdza to, co do tej pory zrobił. Jest perfekcjonistą, ponieważ obawia się, że zakończone produkty nie będą wystarczająco dobre. Jest powolny w inicjowaniu pracy i powolny w jej oddawaniu.

Pracoholizm jest uzależnieniem i wymaga psychoterapii. Warto ułożyć plan równowagi, zrewidować swoją hierarchię wartości, a następnie zacząć dbać o siebie, swój organizm oraz swoje potrzeby oraz przekonać siebie, że życie nie polega jedynie na pracy i warto także zatroszczyć się o swoje życie prywatne, w tym zdrowie.

Wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe


Zespół wypalenia zawodowego polega na obniżeniu poczucia satysfakcji i sensu wykonywanej pracy, nawet jeżeli jest ona zgodna z naszymi pasjami, zainteresowaniami i talentami. Dotyczy zwłaszcza osób, które pracują intensywnie z innymi ludźmi (nauczyciele, pracownicy socjalni, lekarze, przedstawiciele handlowi, osoby piastujące wysokie i odpowiedzialne stanowiska kierownicze itd.). Powodem jest przeważnie nagromadzone zmęczenie (z nagromadzonego napięcia, stresu z odpowiedzialności) oraz brak nowych inspiracji.

Wypalenie zawodowe to proces, który zaczyna się powoli, a w pewnym momencie wybucha z nagłą siłą. Na wypalenie zawodowe składają się trzy symptomy:  wyczerpanie emocjonalne i utrata wiary we własne możliwości zawodowe; obojętność,  poczucie bezsensu i cynizm; negatywna samoocena połączona z doświadczaniem lęku o przyszłość i stabilność pracy, poczucie winy i krzywdy. Osoba wypalona nagle traci energię życiową – mimo, że praca była dla niej źródłem satysfakcji. Wypalenie objawia się także poprzez wyłączenie się z innych aktywności: towarzyskich, rodzinnych i depresję oraz wiele schorzeń somatycznych .

Objawy wypalenia zawodowego:

  1. wyczerpanie fizyczne – chroniczne zmęczenie
  2. utrata apetytu
  3. bezsenność
  4. różnorodne bóle bez wyraźnej przyczyny, także migrenowe bóle głowy
  5. niezdolność do podejmowania decyzji
  6. poczucie winy z powodu wyników swojej pracy
  7. poczucie „przywalenia” pracą
  8. utrata zaangażowania w pracę
  9. niecierpliwość i wybuchy irytacji
  10. utrata zainteresowań
  11. niechęć do wprowadzania jakichkolwiek zmian
  12. uzależnienia (przyjmowanie środków uspokajających, używek)
  13. poczucie braku siły
  14. izolacja od innych
  15. stany depresyjne.

Najcięższe objawy wypalenia wymagają specjalistycznej pomocy psychologicznej i terapeutycznej. W stanach lżejszych zaleca się rewitalizację: odpoczynek, relaksację, trening radzenia sobie ze stresem oraz opanowanie umiejętności dbania o siebie (np. trening siła i odporność psychiczna) lub skorzystanie z coachingu osobistego a – po odpoczynku, poszukanie szkoleń dających nowe kompetencje i nową energię do pracy.     

Mobbing

Złe klimaty w pracy to efekt atmosfery pełnej konfliktów i złych relacji.

Relacje mogą dotyczyć zarówno przełożonych, jak i współpracowników. Z badań socjo-psychologicznych dotyczących aspektu relacji wynika, że dobry klimat i zintegrowany zespół to podstawa efektywnych działań zawodowych. Zespół rozbity, rywalizujący, plotkujący nigdy nie wytworzy odpowiedniej jakości, zresztą w takich warunkach ludzie nie są nastawieni na realizację celów firmy, tylko na przetrwanie. Każdy pracownik powinien mieć poczucie celu i sensu wykonywanej przez siebie pracy. Powinien czuć się nie trybikiem, tylko ważnym elementem całości – bo każdy wykonuje swoją wartościową część pracy.  Konflikty i niewłaściwe relacje w pracy, w tym także mobbing, tworzą niską kulturę pracy, w konsekwencji wpływają także na wysoką absencję w pracy, problemy emocjonalne (stany nerwicowe, depresję). 

Spróbuj to, co czujesz zamienić na metaforę. Może myślisz, że „moja praca przypomina dżunglę, w której każdy walczy o byt, kosztem innych”. Ważne pytanie to czy czujesz się jak ofiara czy napastnik? W jakiej roli występujesz? A może w obu – zależnie od tego czy chodzi o Twoich przełożonych czy  podwładnych lub współpracowników? Jeżeli takie przekonanie ma większość pracowników – to oczywiście sytuacja jest chora. Rzecz jasna praca to nie sanatorium, ale takie warunki klimatyczne na pewno nie służą nikomu, także firmie jako całości. Pilnie potrzebna jest rekonstrukcja atmosfery, integracja zespołu, praca z wartościami i trening dobrej komunikacji oraz rozwiązywania konfliktów.

Ale być może taki odbiór sytuacji ma niewiele osób, zwłaszcza te które nie wytrzymują presji i tempa pracy.  Czy Ty do nich należysz? Jeśli tak – masz kilka możliwości rozwiązania tego problemu: trening siły i odporności psychicznej, asertywności lub zmianę pracy. Na ogół boimy się takiego radykalnego rozwiązania i cierpimy jak schwytani w dyby! Wybierz rozwiązanie dla siebie najlepsze – w pracy spędzasz  niemal połowę dnia (i życia)

Może w pracy „czujesz się jak zaszczuty pies”. To metafora określająca zjawisko zwane mobbingiem (prześladowaniem, psychoterrorem).  Mobbing jest dość dobrze rozpoznanym zjawiskiem, które niestety zdarza się często w pracy, ale trudno je udowodnić (chociaż można i trzeba oczywiście). Mobbing w pracy ma raczej charakter przemocy psychicznej (czasem także fizycznej). Mobbing polega na działaniach prowadzących do emocjonalnego wyniszczenia poprzez budowanie atmosfery lęku, poczucia winy, poniżenia, upokorzenia. Ofiara dostaje polecenia, które przekraczają jej  kompetencje, są niemożliwe do realizacji (np. z powodów czasowych). Każde jej działanie jest komentowane negatywnie, kontrolowane. Może być także izolowana, pomijana przy nagrodach, wyśmiewana publicznie, obrzucana groźbami zwolnieniem z pracy. Konsekwencje długotrwałego mobbingu są druzgoczące dla osoby prześladowanej: od zaburzeń emocjonalnych, żołądkowych, bezsenności, nerwicy do depresji i prób samobójczych. Osoby, które stają się ofiarami mobbingu często mają  osobowość ofiary – są nieasertywne, zbyt delikatne i wrażliwe, mają niską odporność psychiczną. Dlatego – w takim przypadku, nawet zmiana pracy nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Osoby, które doświadczały mobbingu powinny koniecznie przepracować to ciężkie doświadczenie z psychologiem oraz skorzystać z treningu siły i odporności psychicznej. 

Praca(Niewłaściwa)

Praca, która nie jest związana z naszymi zainteresowaniami, to taka praca do której  nie mamy przysłowiowego serca. Jest to bodaj największa bolączka w dzisiejszych czasach. Wykonywanie pracy, której się nie lubi może być nawet udręką. Poczucie, że jest się w niewłaściwym miejscu ma zdumiewająco wiele osób (z badań wynika, że około 70%). Jeśli ta sytuacja dotyczy Ciebie – warto postawić sobie pytanie: dlaczego wykonujesz tę pracę?

Najczęstszym powodem tego stanu rzeczy jest – uwaga! – brak świadomości  własnego potencjału i własnych celów. Chcemy mieć inną pracę, lepszą … ale nie potrafimy powiedzieć dokładnie jaką.

Kolejna przyczyna – która jest ściśle powiązana z tą wymienioną wyżej, to niskie poczucie własnej wartości. To niestety problem całych pokoleń Polaków, efekt wychowania i edukacji, dzięki której ludzie wiedzą świetnie w czym są słabi, a nie wiedzą w czym tkwi ich siła, silne strony, talenty i jakie są ich zainteresowania. Jeśli ta sytuacja dotyczy Ciebie – popracuj nad własnymi celami i własnym  CV – np. z coachem. Idź na trening asertywności i budowania poczucia własnej wartości. Świat się nie zmieni – to Ty musisz się zmienić i zmienić swoje myślenie o samym sobie. Zastanów się, który obszar jest dla Ciebie największym problemem. Czy możesz powiedzieć, że dobrze wiesz jakie masz zdolności i talenty, znasz swoje obszary kompetencji, zalety i słabsze strony? Jeśli Twoja odpowiedź brzmi TAK – to należą Ci się gratulacje, ale teraz dalej – odpowiedz na pytanie: czy Twoje zdolności i talenty są wykorzystywane w Twojej pracy? Czy masz poczucie realizacji Twojego potencjału? Jeśli odpowiedź brzmi NIE to należy się zastanowić: czy brakuje Ci odwagi, asertywności, poczucia własnej wartości, aby się odpowiednio zaprezentować? A może brakuje Ci umiejętności w zakresie prezentacji publicznej? Masz tremę, spalasz się, kiedy masz coś przedstawić samodzielnie? A może ta wymarzona praca zmuszałaby Cię do zmiany miejsca zamieszkania i tego się obawiasz? No cóż – zdolności o talenty musza mieć odpowiednią oprawę (np. właśnie umiejętności prezentacji siebie). Nie ma co narzekać i tkwić w stanie niezadowolenia. Zadaj sobie pytanie i odpowiedz szczerze: jakich szczegółowych umiejętności Ci brakuje, abyś w pełni pokazał/pokazała swoje zdolności i talenty? I skorzystaj z pomocy np. coachingu, treningu prezentacji publicznych, budowania poczucia własnej wartości i asertywności. Pamiętaj, że umiejętności trzeba ćwiczyć – sama lektura da niewiele. 
Jeśli Twoja odpowiedź brzmi NIE (nie znam siebie) sytuacja jest dużo trudniejsza. Pewnie sam/sama nie wiesz jak może być lepiej, nie wiesz na czym ma polegać praca, która byłaby dla Ciebie dobra. W tej sytuacji  trzeba intensywnie popracować nad własnym C.V. (życiorysem) – znajdź odpowiedni szablon (np. w internecie) i zacznij pisać własny życiorys. Przemyśl dokładnie jakie masz umiejętności, co potrafisz robić dobrze, co daje Ci satysfakcję. Napisz swoją wymarzoną wizytówkę oraz swój życiorys – odważ się pisać o sobie dobrze i rzeczowo!

Możesz także skorzystać z pomocy coacha lub doradcy zawodowego, treningu pisania kreatywnego C.V, treningu pracy z celami. Być może okaże się, że jesteś w dobrym miejscu, tylko nie potrafisz tego po prostu docenić. Różnie bywa…

  

Związki

ZWIĄZKI

Ludzie na ogół wchodzą w związki z dobrymi intencjami, z nadzieją na to że będą razem „żyć długo i szczęśliwie”. Wierzą, że odnaleźli swoją połówkę pomarańczy. Następuje faza pierwsza: faza zakochania, bardzo szczególna, kiedy oczy zasłania mgła (hormonów) i wszystko wydaje nam się cudowne! W tym czasie nie tylko ewidentne zalety, ale też wady partnera/partnerki są urocze, perspektywy wspaniałe, a życie piękne… Z czasem (kiedy burza hormonalna się nieco uspokoi) zdarza się, że doświadczamy dreszczyku niepokoju, gdy obserwujemy pewne zachowania, które nam się nie podobają, ale w tej fazie nadal tłumaczymy sobie (i innym), że to tylko tak, że minie, że przejdzie itd. Albo planujemy rekonstrukcję i wychowanie (sobie) kandydata na partnera życiowego. Fazy kolejne mają miejsce już PO, czyli w tzw. kapciach i życiu na co dzień.
Tu możliwości (scenariusze) rozbiegają się na wiele sposobów.
Najszczęśliwszy obrót sytuacji polega na dalszym rozwoju wydarzeń w drodze domowych negocjacji i zmierza ku wypracowaniu wzajemnie zasad współistnienia, dobrych i akceptowanych przez obie strony. To grupa, która – jak w bajkach, „żyje długo i szczęśliwie”, „w zdrowiu i chorobie”. Doświadczenia codzienne, te łatwe i te trudne, nawet kryzysowe, cementują związek i budują jego nową jakość. To w takim związku po okolicznościowej kłótni z partnerem (bo każdemu mogą wysiąść nerwy) na stole w kuchni zostawiona jest kartka „Nienawidzę Cię – Twoja kochająca Cię na wieki żona” (lub podobna w wersji męskiej). To te pary po kilkudziesięciu latach wspólnego życia „na dobre i na złe”, stanowią bohaterów memów, na których – już jako staruszkowie, nadal są razem i trzymają się za ręce. A spytani jak im się to udało – odpowiadają, że nie zawsze oczywiście świeciło słońce, ale w sytuacjach trudnych „naprawiali swój związek”, a nie go porzucali!

Jedna recepta na udany związek raczej nie istnieje. Wzory są przeróżne, jakkolwiek w badaniach nad trwałymi związkami pojawia się wyraźny fundament, na który składa się: wzajemny szacunek (z akcentem na wzajemny), naprzemienne wsparcie (kiedy jest taka potrzeba), poczucie humoru, wspólne spędzanie czasu i … absolutne wykluczenie planu B, czyli rozstania (rozwodu). Panuje umowa, że problemy traktuje się jako przejściowe i pracujemy nad nimi aż do rozwiązania, aż do skutku.

Związki się buduje, związki mają swoje etapy rozwoju, przez które przechodzi się jak przez różne fazy życia. Te etapy rozwoju kolejno to: zakochanie i romantyczne początki, związek kompletny, związek przyjacielski, związek pusty i jego rozpad. Pierwsza faza to zakochanie się, kiedy dominuje namiętność i intymność oraz zaangażowanie. Często związek nie przechodzi do kolejnego etapu i po wypaleniu się namiętności – następuje rozstanie. Potocznie mówimy wtedy, że „po prostu przeszło”. Łatwo się domyśleć, że takie związki spajały głównie hormony – odezwała się nasza biologiczna natura.
Kiedy rozwija się intymność a polega to na umiejętności komunikacji, wypracowania dobrego porozumienia w zakresie wzajemnych wartości, celów, obrazu świata, bycia dla siebie wsparciem – przechodzimy do etapu drugiego. Na etapie drugim spada (czasem) nieco namiętność a wzrasta zaangażowanie. Partnerzy coraz lepiej się siebie uczą, coraz lepiej rozumieją. Zaangażowanie jest równe wysiłkowi, który każdy z partnerów wkłada w to, aby związek był utrzymany. Powstaje obszar wspólny (np. wspólny dom, zainteresowania, dzieci), precyzuje się charakter relacji, pogłębia przyjaźń. Etap ten zwany jest związkiem kompletnym. Charakteryzuje go namiętność, intymność i zaangażowanie. Z czasem związek może przejść w związek przyjacielski (intymność i zaangażowanie) lub związek pusty (zaangażowanie bez intymności), który może łączyć ponadto więź wynikająca z wzajemnego szacunku i odpowiedzialność. W każdej fazie może dojść do rozpadu związku, który polega na zakończeniu zaangażowania przez jedną ze stron lub obie strony.
Faza miłości romantycznej jest najczęściej przedstawiana w mediach, filmach czy romansach. Jest faktycznie spektakularnie filmowa: zakochani nie mogą bez siebie żyć, patrzą sobie w oczy, spożywają romantyczne kolacje przy świecach i przeżywają upojne noce. Rzadko (albo wcale) nie pojawia się … a co dalej? A właśnie to „co dalej” jest sprawdzianem czy to miłość prawdziwa czy taki hormonalny odlot.
W fazie kolejnej – czyli prawdziwe życie na co dzień, pojawiają się problemy, które weryfikują założenie, że „miłość pokona wszystko”: gorsze dni, problemy w innych obszarach (np. pracy), choroby któregoś z partnerów, wzajemne spięcia, konflikty, zazdrość, zdrady itd. Ścierają się wyobrażenia o związku z nagą prawdą codzienności. Pojawiają się spory różnego kalibru, czasem mogą mieć siłę tornado i doprowadzić do rozstania („przecież miało być inaczej”), albo zaczynamy rozmawiać, negocjować, wyjaśniać i dochodzić do wspólnych ustaleń, które akceptują obie strony.
Nie jest prawdę, że kiedyś było lepiej. To takie resentymentowi myślenie. Związki – czy małżeństwa, z miłości to raczej produkt współczesnych czasów. Kiedyś małżeństwa zawierano z powodów społecznych, przyszłych małżonków swatano (według wybranego kryterium), albo wszystko z góry było ukartowane przez rodziny, a pary się nawet nie znały. Kiedyś oczywiście było mniej rozwodów i mniej związków nieformalnych – ale to też efekt czasów, obyczajów społecznych, wpływów religii… Domy i małżeństwa skrywały swoje tajemnice, a problemy i nieszczęścia były ukrywane.

W naszych czasach zapanowała moda na miłość jako główne kryterium doboru partnera życiowego. Ta moda z jednej strony dała każdemu prawo do miłości – wyboru partnera według własnych preferencji. Ale niestety z drugiej strony upowszechniła model związku, która ma być emocjonujący i namiętny, ale przy tym „lekki, łatwy i przyjemny”, który można zamienić na „lepszy model” jak się popsuje.

Najczęstsze powody problemów prowadzących do rozpadu związku (choć nie zawsze prowadzące do rozstania) to:
1. GWIAZDA jest tylko jedna! Stała dominacja potrzeb jednego z partnerów bez uzgodnienie (akceptacji) tego z drugą osobą (przejawia się w postaci np. demonstrowania wyższości intelektualnej, zawodowej, albo też hipochondrii w postaci szantażu chorobami)
2. BOKSER (w wersji męskiej lub żeńskiej) czyli przemoc emocjonalna lub fizyczna, przemocowa komunikacja, ironizacja, kpina i sarkazm, używanie siły fizycznej, bicie partnera
3. Uzależnienia od używek typu alkohol, narkotyki, hazard. Dalej: seksoholizm, pracoholizm.
4. Trudne doświadczenia związane z chorobą partnera, także chorobą lub niepełnosprawnością dziecka lub jego stratą
5. Rozwój jednego z partnerów
6. Zdrada
7. Rutyna
8. Toksyczny związek
Wśród toksycznych związków można wyróżnić kilka podstawowych typów:
> Jeden z partnerów jest na utrzymaniu drugiego. „Książę” czy „księżniczka” nie pracuje, nie łoży na utrzymanie domu, ale wymaga.
> Nadmierna kontrola i zazdrość. Motywem partnera jest patologiczne bycie w centrum związku z ograniczeniem kontaktów z innymi, rodziną, przyjaciółmi, pozbawieniem prywatności. Podstawowa działalność to poszukiwanie dowodów zdrady, rozliczanie z czasu partnera, awantury i przemoc emocjonalna (np. szantaż samobójstwem). Uwaga – zazdrość może być oznaką choroby.
> Stała krytyka – sposób ubierania się, gotowania, prowadzenia domu, wykonywanej pracy, znajomych, dokonywanych wyborów… Krytyka nasila się zwłaszcza w towarzystwie innych.
> Brak odpępnienia od rodziców, rodzice (lub tylko matka) są stale obecni w życiu pary i stanowią wzorce metra: tak się gotuje, tak się postępuje, tak się wychowuje. Częściej występuje w postaci męskiej.
> Obiecanki-cacanki. Typ, który ciągle nie ma czasu. Obiecuje, ale obietnic nie realizuje bo ma inne ważne swoje sprawy.

Ale o trwałości związków nie decyduje ilość problemów, których ludzie doświadczają, ale sposób rozwiązywania tych problemów. A oto 12 podstawowych składników udanego związku:
Partnerzy po fazie romantycznych wzlotów wypracowują miękkie lądowanie w rzeczywistości, zakładając jako podstawowy imperatyw, że plan B (czyli rozstanie) jest wykluczony!
Problemy traktują jako przejściowe i szukają dobrych dla oby stron rozwiązań
Nie uciekają od problemów i nie fantazjują na temat jak wychować sobie partnera na lepszego
Żywią do siebie wzajemny szacunek – z naciskiem na wzajemny
Udzielają sobie naprzemiennego wsparcia
Pielęgnują związek dbając wzajemnie o różne potrzeby i wymyślają dla siebie różne niespodzianki podkręcając wzajemną atrakcyjność
Wyrażają emocje i miłość czynem i słowem
Mają dla siebie czas
Kłócą się, ale nie obrażają! Komunikują się bez sarkazmu i ironii. Nie stosują przemocy, szantażu, poniżania, podkopów i rywalizacji. Zwłaszcza w obecności innych.
Używają poczucia humoru!
Budują związek, tworzą wspólne historie, lubią przebywać razem!
Mają także swoje życie, przyjaciół, znajomych, własny świat w którym realizują swoje osobiste pasje, zainteresowania, hobby.
Rozpad związku, rozstanie to rozwiązanie ostateczne, na ogół to paraliż dla jednej ze stron, rozpad świata na kawałki i klęska systemu. Oczywiście czasem nie ma innego wyjścia. Jeśli się tylko uda – trzeba starać się rozstawać z klasą. W końcu spędziliśmy ze sobą jakiś czas i nie warto wyrzucać części swego życia do kosza. Teraz jest źle, ale bywały przecież momenty dużo lepsze. Kreowanie czarnych scenariuszy zemsty to najgorsze rozwiązanie, które uderza zwrotnie jak bumerang i nie pozwala rozpocząć nowej fazy w życiu.

Pary, które przechodzą kryzys a zależy im na utrzymaniu związku mogą skorzystać ze specjalisty zewnętrznego, skorzystać z terapii dla par. Warto pamiętać, że każdy związek przechodzi fazy kryzysowe, ale to momenty rozwojowe! Kryzys przepracowany daje szansę na utrwalenie więzi i przeniesienie związku na wyższy poziom oraz odnalezienie równowagi w związku na nowo. Partnerzy po rozstaniu także powinni skorzystać z pomocy specjalisty, szczególnie wtedy kiedy związek był toksyczny, oparty na przemocy i uzależnieniach.

Skala stresu

Skala stresu
Życie we współczesnym świecie nie jest łatwe. Chociaż bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z mnogości czynników, które nas obciążają. Powodem jest na ogół zwykłe przyzwyczajenie  (habituacja) oraz przekonanie, że tak być musi. I tak brniemy przez życie z bagażem problemów, mnóstwem spraw pilnie do załatwienia, zapędzeni, zapracowani, z nadzieją, że może jakoś samo się kiedyś ułoży. Jak to ktoś kiedyś powiedział stos śmieci się nie rozwija, ale rozrasta! Tak samo jest z naszymi osobistymi problemami – same się nie rozwiążą. Na ogół z czasem – niestety, raczej się pogłębiają.

Problemy domowe odbijają się na naszym funkcjonowaniu w pracy – problemy w pracy przenoszą się na dom. Nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, że nie da się dobrze funkcjonować, kiedy jesteśmy silnie obciążeni.
Już w roku 1967, dwaj psychiatrzy – Thomas Holmes oraz Richard opracowali skalę 43 wydarzeń życiowych, którym przypisali punktację od 0 do 100 jednostek stresu. W ten sposób powstał kwestionariusz Social Readjustment Rating Scale (SRRS).  Jeśli uzbieramy od 150–199 jednostek stresu to oznacza bardzo silne przeciążenie organizmu. Kiedy mamy wynik od 200 do 299 jednostek stresu – sytuacja jest bardzo niebezpieczna dla zdrowia; zaś ponad 300 jednostek stresu to już alarm! Poniżej lista sytuacji i punktacja jednostek stresu:

1.  Śmierć współmałżonka (100)

2.  Rozwód, rozstanie, zdrada (73)

3.  Separacja małżeńska (65)

4.  Pobyt w więzieniu (63)

5.  Śmierć bliskiego członka rodziny (63)

6.  Zranienie ciała lub choroba własna (53)

7.  Zawarcie małżeństwa (50)

8.  Zwolnienie z pracy, zagrożenie zwolnieniem (47)

9.  Pogodzenie się ze skłóconym współmałżonkiem (45)

10.  Przejście na rentę lub emeryturę (45)

11.  Choroba w rodzinie, małżonka, dzieci, rodziców (44)

12.  Ciąża (40)

13.  Kłopoty w pożyciu seksualnym (39)

14.  Powiększenie się rodziny, problemy z dziećmi (39)

15.  Rozpoczynanie nowej pracy zawodowej (39)

16.  Zmiany w dochodach finansowych (38)

17.  Śmierć bliskiego przyjaciela (37)

18.  Zmiana zawodu (36)

19.  Wzrost konfliktów małżeńskich (35)

20.  Hipoteka ponad 10000 dolarów (31)

21.  Wiadomość o konieczności zwrotu większego długu lub pożyczki (30)

22.  Zmiana stopnia odpowiedzialności w życiu zawodowym, zmiana stanowiska (29)

23.  Opuszczenie przez dzieci domu rodzinnego (29)

24.  Kłótnie i starcia z krewnymi współmałżonka (29)

25.  Wzmożenie wysiłku dla wykonania jakiegoś zadania (28)

26.  Początek lub zakończenie pracy zawodowej współmałżonka (26)

27.  Rozpoczęcie lub zakończenie nauki szkolnej (26)

28.  Zmiany standardu, poziomu życia (25)

29.  Zmiany osobistych nawyków i przyzwyczajeń (24)

30.  Starcia z szefem, konflikty w pracy (23)

31.  Zmiany warunków pracy lub najbliższego otoczenia (20)

32.  Zmiana mieszkania (20)

33.  Zmiana szkoły (20)

34.  Zmiany w spędzaniu wolnego czasu (19)

35.  Zmiany w praktykach religijnych (19)

36.  Zmiany w nawykach życia towarzyskiego (18)

37.  Hipoteka lub zaciągnięcie długu poniżej 10000 dolarów (17)

38.  Zmiana nawyków snu (16)

39.  Zmiany częstości spotkań rodzinnych (15)

40.  Zmiany nawyków żywieniowych (15)

41. A jeszcze warto tu dodać obawę o przyszłość i brak poczucia stabilizacji (zwłaszcza u ludzi młodych) co może dać dodatkowe punkty jednostek stresu (50).

Oblicz jaka jest Twoja liczba punktów?                                                                         [__]
Takie mamy czasy, że bardzo łatwo jest zebrać 200-300 punktów. Nawarstwiający się stres powoduje inne trudne sytuacje:

– ucieczki w nałogi (alkohol, używki, zakupy, jedzenie, hazard, sport),

– problemy emocjonalne (napięcie i gniew, uczucie rozżalenia i bezradności, obwinianie się i nadmierne poświęcanie lub przemoc emocjonalna i fizyczna, wybuchy i porywy emocjonalne, smutek, obniżenie nastroju i depresja, nerwice),

– problemy ze snem, zdrowiem, lęki… które zawsze obniżają jakość naszego funkcjonowania.

Problemy rozwiązujemy tak jak umiemy – nikt nas nie uczy jak sobie efektywnie radzić, rzadko się zwracamy po fachową pomoc.
Ktoś mądry powiedział, że ostatnie 25 lat uczyliśmy się jak zarabiać na życie, a teraz musimy się nauczyć jak żyć!

Kluczowym pojęciem jest tu higiena psychiczna! Higiena psychiczna jest równie ważna jak higiena ciała. Trosce o ciało i wygląd już nauczyliśmy się poświęcać wiele czasu, a ile czasu poświęcamy dziennie na higienę psychiczną: na działania na rzecz lepszego zrozumienie siebie, swoich emocji, budowania relacji z innymi, efektywnego rozwiązywania problemów, które odczuwamy?